2008-06-14

BM Ustroń 2008

Cool. Dzień bardzo udany.
Trasa - super
Wstęp część I - asfaltem na Równicę - monotonnie, powoli do góry - ostatnie kilkaset metrów już szlakiem dość stromą kamienistą drogą. Tutaj I bufet i rozjazd mini - mega/giga.
Rozwinięcie część II - szlakiem niebieskim pod Trzy Kopce, a dalej zielonym zjazd do Brennej - szlak chyba stworzony do jazdy na rowerze, z krótkim podejściem pod Beskidek - pewnie Ci najlepsi wjechali bez problemu, ja jednak musiałem podejść. Po zjechaniu do Brennej trzeba było kawałek podjechać ulicą, a następnie wspiąć się na Grabową do szlaku czarnego. Wspinaczka odbywała się drogą z płyt betonowych, ale z powodu stromizny nie ułatwiały one w ogóle wjazdu. Oczywiście musiałem kopsnąć z buta jakieś 300m, a płyty wcale nie ułatwiały wędrówki w plastykowych SIDI :). Na końcu podejścia II bufet.
Zakończenie część III - od tej pory już luzik. Najpierw czarnym szlakiem po szczytach, potem zielonym single trakiem z czasem zamienionym na zjazd do centrum Brennej trasą wyciągu narciarskiego. Zabawa przednia. Potem już tylko po wale wzdłuż Brennicy, szutry i popsute asfalty, aż do mety.

W trasie
No cóż, zacząłem mocno ze stadionu żeby zająć najlepszą pozycję na początku podjazdu na Równicę. 2 km i ... tylną dętkę sz... trafił. Szybko na pobocze, demontaż koła, wymiana dętki, pompowanie ze 400 suwów miniaturową pompką. W trakcie obserwuję - M3/M4 przeleciał, M1,M5 przeleciał, Kobiety przejechały, duety typu Tata+mały chłopczyk przejechały (swoją drogą radzą sobie te maluchy)- przejechali wszyscy. Cóż...
Dętka wymieniona jadę. Na początku właściwego podjazdu pod Równicę doganiam pierwsze osoby i tak wolno pnę się do góry wymijając kolejnych bikerów. Tak już pozostaje, aż do mety. Musze przyznać, że jest to nawet fajne uczucie. Zazwyczaj to mnie wyprzedzają :)

Straty
Dętka
Rura podsiodłowa - (sic) wygięła się na zjeździe gdy po przeskoczeniu jakiegoś rowu nieszczęśliwie spadłem na przednie koło, dobijając czterema literkami w siedzenie.
Ślad GPS - gdzieś od momentu złapania dziury rozłączył się telefon od nadajnika, i ponownie złapał dopiero na Beskidku.

Wynik
Jak na moje możliwości zadowalający. 110 w MEGA M3 i 357 w MEGA OPEN. Czas 3h 3min. To lepiej niż tydzień wcześniej gdy jechałem objazd trasy o jakieś pół godziny. Cool.