
No pięknie. Wstałem rano o 6, za oknem deszcz i 13,5 stopni C. Kąpiel, śniadanie. Nie pada, temperatura 14,5. O 7.10 spakowany i jazda do Gliwic po Maćka.
Do Zawoi dojeżdżamy jak zwykle na styk. Zaczynamy się przebierać, zapomniałem rękawiczek - będzie bolało.
Nagle znika słońce, które już całkiem ładnie grzało. Jakiś grzmot, spada parę kropel (tak coś koło trzech :) ). Na szczęście tylko postraszyło. Do biura zawodów stawiamy się o 10:20. Startujemy jak zwykle spoza sektora bo brakuje dla nas miejsca.
Trasa
Przed startem podejrzewałem, że będzie nieco trudniejsza od tej w Ustroniu. Miałem nawet duże chęci żeby tu przyjechać i objechać trasę z zeszłego roku, ale jakoś brakło czasu.
Początek to asfalt płasko, później nieco zniszczony asfalt i coraz bardziej pod górkę. Potem były też szutry. Prawdziwe góry i błotne bajora zaczęły się po dojechaniu do zielonego i niebieskiego szlaku, który to zapoczątkował serię ciężkich podjazdów i niejednokrotnie w moim wykonaniu podejść :) na 1111 m n.p.m. czyli górę Jałowiec. Potem była jeszcze Czerniawa i Beskidek. Zjazd z Beskidka przebiegał dość kamienistą i błotnistą drogą, aż do momentu wjazdu na dobrą drogę szutrową, a potem asfalt. Zjazd był bardzo szybki. Licznik pokazał powyżej 57km/h.
No 929 - szczegółowa statystyka GPS z mojego przejazduW trasieSuper, takie warunki lubię.
Błoto! Przypomniały mi się pierwsze etapy TransCarpatii 2006. Było go wszędzie pełno. Po prostu bagno. Porównując do Wrocławia to tam były jedynie niewielkie kałuże i trochę błota.
Trasa była bardzo ciekawa i urozmaicona. Momentami dawała mocno popalić.
(...) a i zaliczyłem pierwszą glebę maratonową. Po dotarciu na Jałowiec, oczom ukazała się przepiękna polana rozświetlona promieniami słonecznymi, co po wyjściu z ciemnego lasu wyglądało ciekawie. Dodatkowo tą polaną biegł zjazd. Niewiele myśląc - po gazie i w dół wąską koleiną. W pewnym momencie przednie koło "złapało trawkę" i fik przez kierownicę. Na szczęście wpadłem w jakieś miękkie jagody :) i skończyło się na niewielkich obtarciach i mocno fioletowej nodze, ręce i spodenkach - od jagód.
WynikNo cóż, jechało mi się super. Wykręciłem czas 3:13:24. Przed startem chciałem zejść poniżej 3,5h i się udało. Dodatkowo rzut okiem na dyplom - 79 miejsce w M3 - tak wysoko jeszcze nie byłem.
Liczyłem na dobry wynik punktowy (powyżej 300), ale pech chciał, że postanowił sobie wystartować niejaki olimpijczyk Galiński i punkty zjechały do 271. Swoją drogą przejechał tą trasę w 1:44:39. Ciekawe jak on to robi? Przynajmniej wiem ile mi jeszcze brakuje, żeby wystartować na Olimpiadze hehe.
271 to mój najsłabszy wynik punktowy, ale maraton był trudny i przejazd dał mi największą satysfakcję z przejechanych BM w tym roku.