No i po finale. Ciężko mi się było zebrać na ten wyjazd. W środę wróciłem z urlopu, a w kraju zimno i cały czas lało. Na szczęście prognozy na sobotę były optymistyczne. Miało nie padać i jak się okazało nie padało. Zza chmur przebijało nawet słońce.Tak czy inaczej z łóżka wcześniej rano ciężko się było zebrać, co spowodowało, że rejestrowaliśmy się 20 min przed startem. Jak zwykle też startowaliśmy spoza sektora bo tradycyjnie już zabrakło dla nas miejsca wewnątrz :) Ale kto późno przychodzi ten sam sobie szkodzi.
Tradycyjnie o 11 start.
TRASA/W TRASIEByło to już mój siódmy występ w edycji BM i nie spodziewałem się jakiś super trudności. Przeważały szutry, asfalty i drogi leśne. Było jednak parę miejsc, które mogły zaskoczyć. Np. drogi leśne po minięciu pierwszego bufetu, na których po intensywnych opadach utworzyło się trochę błota i kałuż nieraz bardzo głębokich. Potem był taki jeden zjazd (kończył się pod mostem), który mógł być uznany za nadzwyczaj trudny jak na imprezy BM. Choć zazwyczaj tego na zjazdach nie robię, był kawałek może 10 metrów gdzie rower przeniosłem nad jakimiś głazami.
No i kolejny element zaskoczenia jak zjechałem już do drogi i myślałem, że to koniec i asfaltem dojadę do samej mety, nagle pojawiło się odbicie w lewo do lasku czy też parku, a tam wąską ścieżką pod górkę jakiś 1 - 1,5km :) Ostatnie kilometry sezonu wyścigowego już z górki prosto do mety.
No 929 - szczegółowa statystyka GPS z mojego przejazdu
WYNIK
Był to siódmy start w tegorocznej edycji BikeMaratonu. Do klasyfikacji generalnej liczone jest 6 najlepszych występów. Cel był prosty, poprawić wynik z Zawoi. Tam zdobyłem 271 punktów.
Po przyjeździe na metę zacząłem się niepokoić, jak po pół godzinie nie widziałem jeszcze swojego wyniku. Udałem się na stanowisko pomiaru czasu i dowiedziałem się, że zostałem sklasyfikowany na dystansie MINI. Mój chip zawiódł. Na szczęście panowie oprócz elektronicznego pomiaru mają również pomiar manualny w postaci organizatora dyktującego numerki przez jakieś urządzenie zbliżone do krótkofalówki czy też innego dyktafonu i ostatecznie zostałem sklasyfikowany na dystansie MEGA. Straciłem jednak parę sekund (może minut) bo startowałem spoza sektora do którego się nie zmieściłem, a jako czas startu policzono mi start pierwszego zawodnika z sektora.
Tak czy inaczej było to raczej mało istotne zwiększenie czasu przejazdu, który ostatecznie wyniósł 3h 12min 49sek. Dla odmiany Markowi Galińskiemu zajęło to 1h 57min i 30 sek. Tak czy inaczej wynik z Zawoi poprawiłem znacznie bo zdobyłem 305 punktów.
KONIEC
Teraz pora na roztrenowanie i solidne przepracowanie zimy bo jest nad czym popracować. Nie mam jeszcze pomysłu na trening, ale coś muszę zrobić.
Ostatecznie zostałem sklasyfikowany na 74 (na 627 startujących) miejscu z 1932 punktami w kategorii M3. Czy to dobry wynik nie wiem. Jeszcze na 3 edycje przed końcem byłem 53 i liczyłem, że jest szansa na 50. Jednak kilkunastu zawodników uzupełniło swoje starty do 6 wymaganych i jak się okazało uczyniło to z lepszym wynikiem niż ja.




