2008-06-29

pierwsza "setka" w tym roku

No i stało się. Przyszedł czas na przekroczenie 100 km. dziennego dystansu. Wybrałem się do Ogrodzieńca.
Cel: przekroczyć 100 kilometrów, przetestować nowy nabytek - opony Panaracer MachSS pod kątem startu na nich na maratonie w Krakowie.
Trasa: Planowałem do Ogrodzieńca jechać ulicą, a wracać minimalizując kawałki asfaltowe czyli lasami, polami i szutrami.

Wyjechałem po śniadaniu. Udałem się w stronę Dąbrowy Górniczej, a dalej Ogrodzieńca. Dobrze znana droga, wszak jechałem nią nie pierwszy raz. Na dworze ładnie świeciło słońce, lecz nie było wielkiego skwaru. Jechało się przyjemnie. Gdy do celu zostało już tylko kilka kilometrów, po minięciu Niegowonic, zaczęło kropić lekko a potem coraz mocniej. Chciałem jechać do Podzamcza ale deszcz zachęcił mnie do zmiany trasy i na początku Ogrodzieńca skręciłem w drogę oznaczoną czarnym szlakiem, skracając co nieco trasę.
Czarnym szlakiem przejechałem koło Prochowni i dojechałem do szlaku żółtego, którym pierwotnie chciałem wracać z Podzamcza. Po żółtych znakach dojechałem do Niegowonic - tylko. Wcześniej szlak ten prowadził aż do Dąbrowy Górniczej. Teraz jednak znakowanie zakończyło się w Niegowonicach. Nie mając pomysłu na jazdę w terenie, postanowiłem wrócić częściowo asfaltem, którym przyjechałem, a potem do Ząbkowic. Stamtąd już szlakiem przez las, wokół Pogorii III, przez Park Zielona, wzdłuż Czarnej Przemszy, koło elektrowni Łagisza do Grodźca, a dalej przez Brynicę wróciłem do domu.

Szczegółowa statystyka GPS wyjazdu


Wyświetl większą mapę

OPONY MACH SS Kupiłem opony semi-slick, pod namową mojego kumpla, który bardzo je zachwalał zarówno na miasto jak i na bezdroża wokół aglomeracji. Przyzwyczajony do opon terenowych, odkąd pamiętam zawsze w rozmiarze 26x2.1 pierwsze kilometry przejechałem z pewną nieufnością. Czułem każdą dziurę i nierówność nawet na asfalcie. Ale potem zauważyłem, że nic się z nimi złego nie dzieje i zapomniałem o tym, że są inne. Pierwsze 45 km przebiegało głównie drogami asfaltowymi. Mogę śmiało stwierdzić, że są szybkie. W Ogrodzieńcu średnia wskazywała powyżej 29km/h. Dawno już nie pamiętam żeby Sigma przy 30km/h pokazywała nadal kropkę ;)
Jak zaczęło padać odniosłem wrażenie jakby bardziej chlapało na 4 litery niż na oponach z solidnym bieżnikiem.
Potem wjechałem w las, był piach, korzenie a dalej również kamienie i szutry. Opony spisywały się nieźle. Pomogło również to, że spadł deszcz i piasek z góry był mokry. Dopiero w lasach wokół Pogorii jak piasek był już całkiem suchy okazało się, że się nie da. Rzucało w prawo i w lewo, opony zakopywały się w piachu i co chwilę trzeba było schodzić.
Wrażenia mam mieszane. Jeśli chodzi o taką wycieczkę jak dzisiejsza, to opony na pewno się nadają. Natomiast czy pojadę na nich na maraton do Krakowa ? Nie wiem. Nie miałem okazji sprawdzić ich w błocie, ale podejrzewam że nie pojadą. Posłucham jeszcze opinii osób, które przejadą próbnie trasę maratonu i zadecyduję.

2008-06-28

pierwsza jazda z Hanką

No to pojeździliśmy. Hanka w foteliku i kasku wyglądała na zadowoloną. Spokojnym tempem objechaliśmy siemianowickie osiedla i ogródki działkowe by w końcu dotrzeć do parku WPKiW. W sumie przejechaliśmy ponad 20km. w godzinkę z hakiem.
Przez pierwsze 40 minut Hanka spała. Trochę mi jej było szkoda gdy kaskiem haczyła to o siodło to o boczne podpórki fotelika. Ciekawe czy są jakieś takie z regulowanym oparciem. Pewnie jakby go trochę pochylić do tyłu byłoby jej wygodniej. Jak będę kupował muszę się nieco porozglądać za czymś wygodniejszym do snu :)
Jak się obudziła chyba też się jej podobało. Co jakaś dziura czy krawężnik słyszałem tylko jedno słowo BUM!
Podobały się jej również pomarańczowe pelikany gdy jechaliśmy wzdłuż ZOO.
W sumie udany wypad rekreacyjny.
Teraz czekamy, aż mama do nas dołączy.

Przed wypadem zakupiłem do celu jazdy miejskiej nowe opony. Wybrałem Panaracery Mach SS 26x1.95. Przy spokojnej jeździe z fotelikiem nawet całkiem przyjemnie się jechało. Trochę dziwne wrażenie. Do tej pory cały czas były to terenowe opony 26x2.1 (Panaracer Dart/Smoke, TrailBlaster, Ritchey Z-MAX, Kenda K816 itp.).
W sobotę zamierzam je porządnie przetestować. Planuję przejechać pierwszą setkę w tym sezonie w terenie mieszanym. Relacja i wynik testu wkrótce.

2008-06-26

rodzinne jeżdżenie ?

Moja córa ma już 17 miesięcy. Najwyższy czas pomyśleć o wspólnej przejażdżce. Właśnie pożyczyłem od kumpla fotelik (wyjeżdża na wczasy bez rowerów, więc nie będzie mu potrzebny) i kupiłem superowy różowy kask.
W sobotę zrobię jazdę próbną i zobaczę czy się Hance spodoba. Jeśli tak, wówczas kupię kask i fotelik i będziemy śmigać.
Dodatkowo, moja żonka Kasia, jak usłyszała, że będziemy z Hanią jeździć, stopniowo przekonuje się do tego, żeby w końcu też zacząć pedałować.
Tutaj jak najbardziej przydatna będzie rama Visiona, która ostatnio dostałem z Velo. Wszystko fajnie, wszystko pięknie, ale odsunie się w czasie budowa mojego AllMountain-a. Ale cóż perspektywa jazdy rodzinnej bierze górę.

2008-06-20

Velo daje nową ramę !!!

No coś nieprawdopodobnego.
Poszedłem do mojego ulubionego sklepu zakupić nowe pancerze i linki do mojego OutLine. W sumie nic nadzwyczajnego, ale ...
właściciel Przemek rzekł: jest rama :)
No proszę. Czekałem grubo ponad miesiąc tracąc juz nadzieję, a tu rama jest. Velo w ramach gwarancji wymieniło mi pękniętego Visiona. Dostałem ramę, również Visiona - jak myślę model z roku 2003 lub 2004 w kolorze czerwonym. Bardzo fajna, zbudowana z rurek Columbus.
Rama wygląda jakby pochodziła z rozbiórki jakiegoś roweru, ale nie ma na niej żadnych śladów użytkowania. Jestem na maxa zadowolony.
Pierwotnie chciałem ją sprzedać i kupić coś do budowanego AllMountain-a. Jako, że nie jest całkowicie nowa w folii bez śladów montażu, podejrzewam, że ciężko byłoby za nią dostać kwotę większą niż 50% wartości nowej ramy. Jeszcze to przemyślę.

Tak czy inaczej, podsumowując sprawę reklamacji Velo spisało się na medal. Uznali pęknięcie rury podsiodłowej po 12 latach używania, choć mieli argumenty żeby jej nie uznać. W zamian przyjąłem bez sprzeciwu ;) ramę pochodzącą z rozbiórki, a nie upierałem się, że chcę nówkę i już.
Stopień zadowolenia - 100 :)

2008-06-16

nowe siodło i sztyca w moim OutLine

Kupiłem nowe siodło.
Tym razem wybrałem leciutkie Velo ProntoSL S3 - pręty titanium. Może wytrzymają dłużej niż poprzednie carbonowe.
Dodatkowo kupiłem carbonową sztycę z aluminiowym rdzeniem. Jeśli ta się skrzywi to już nie wiem. Mam również nadzieję, że zamiast skrzywienia się sztycy nie pęknie mi rama. Pamiętam, że kiedyś miałem sztycę CHRMOLY i nie miałem problemów z odginaniem. Wymieniłem bo zaczęła rdzewieć :) Szkoda, że już takich nikt nie robi.

2008-06-15

znów wydatki ...

Mam coś pecha chyba. Na zawodach w Świeradowie skrzywiłem stelaż siodła. Poszedłem do sklepu gdzie kupiłem 2 lata temu siodło (Selle Italia GenuineGel) i gdzie sprzedawca zachwalał, że super, wytrzymałe, carbon szmery i inne bajery, a co najważniejsze wymienny stelaż. Przyzwyczaiłem, się do tego siodła i żal mi go trochę zmieniać. Teraźniejsza wersja tego samego sprzedawcy: tak ma wymienny stelaż, ale w Polsce nikt nie sprowadza bo się nie opłaca :)
Żeby tego było mało to na maratonie w Ustroniu ponownie skrzywiłem sztycę - ZNOWU! Średnio przytrafia mi się to 2 razy w roku. Teraz po zakupie większej ramy gdzie rurka 400mm wchodzi w ramę jakieś 3-4cm powyżej kreski "minimum" myślałem, że problemy się skończą. Jak widać nic z tego.
Opinia fachowca: wcześniej sztyca więcej wystawała, ale była 31,4 a teraz Pan ma 27,2 i te 4 cm nic nie dają i proponuje zmienić ramę na większą. No cóż - ramy już zmieniał nie będę.

2008-06-14

BM Ustroń 2008

Cool. Dzień bardzo udany.
Trasa - super
Wstęp część I - asfaltem na Równicę - monotonnie, powoli do góry - ostatnie kilkaset metrów już szlakiem dość stromą kamienistą drogą. Tutaj I bufet i rozjazd mini - mega/giga.
Rozwinięcie część II - szlakiem niebieskim pod Trzy Kopce, a dalej zielonym zjazd do Brennej - szlak chyba stworzony do jazdy na rowerze, z krótkim podejściem pod Beskidek - pewnie Ci najlepsi wjechali bez problemu, ja jednak musiałem podejść. Po zjechaniu do Brennej trzeba było kawałek podjechać ulicą, a następnie wspiąć się na Grabową do szlaku czarnego. Wspinaczka odbywała się drogą z płyt betonowych, ale z powodu stromizny nie ułatwiały one w ogóle wjazdu. Oczywiście musiałem kopsnąć z buta jakieś 300m, a płyty wcale nie ułatwiały wędrówki w plastykowych SIDI :). Na końcu podejścia II bufet.
Zakończenie część III - od tej pory już luzik. Najpierw czarnym szlakiem po szczytach, potem zielonym single trakiem z czasem zamienionym na zjazd do centrum Brennej trasą wyciągu narciarskiego. Zabawa przednia. Potem już tylko po wale wzdłuż Brennicy, szutry i popsute asfalty, aż do mety.

W trasie
No cóż, zacząłem mocno ze stadionu żeby zająć najlepszą pozycję na początku podjazdu na Równicę. 2 km i ... tylną dętkę sz... trafił. Szybko na pobocze, demontaż koła, wymiana dętki, pompowanie ze 400 suwów miniaturową pompką. W trakcie obserwuję - M3/M4 przeleciał, M1,M5 przeleciał, Kobiety przejechały, duety typu Tata+mały chłopczyk przejechały (swoją drogą radzą sobie te maluchy)- przejechali wszyscy. Cóż...
Dętka wymieniona jadę. Na początku właściwego podjazdu pod Równicę doganiam pierwsze osoby i tak wolno pnę się do góry wymijając kolejnych bikerów. Tak już pozostaje, aż do mety. Musze przyznać, że jest to nawet fajne uczucie. Zazwyczaj to mnie wyprzedzają :)

Straty
Dętka
Rura podsiodłowa - (sic) wygięła się na zjeździe gdy po przeskoczeniu jakiegoś rowu nieszczęśliwie spadłem na przednie koło, dobijając czterema literkami w siedzenie.
Ślad GPS - gdzieś od momentu złapania dziury rozłączył się telefon od nadajnika, i ponownie złapał dopiero na Beskidku.

Wynik
Jak na moje możliwości zadowalający. 110 w MEGA M3 i 357 w MEGA OPEN. Czas 3h 3min. To lepiej niż tydzień wcześniej gdy jechałem objazd trasy o jakieś pół godziny. Cool.

2008-06-09

Jamis Dakar - nowe komponenty

Właśnie nabyłem amortyzator do przodu. Wybrałem RST Titan Air 130mm. Wydaje się być solidną konstrukcją. Ma olejowy system tłumienia i powietrzną sprężynę. Co najważniejsze z aluminiową przyciętą rurą waży jedynie 1,9kg !
Co prawda miałem już przez pewien czas amortyzator tej firmy w moim Vision'96. Była to Omega SL 130mm. Trochę się tłukła, ale pracowała. Teraz RST ponoć wypuścił serię nowych amortyzatorów, o całkiem nowej konstrukcji i jak zapewniał sprzedawca w jakości jakiej RST jeszcze nie miał. Zobaczymy jak się będzie na tym jeździć.

Dodatkowo mam już kierownicę, mostek i sztycę podsiodłową. Kupiłem RACE FACE z linii RIDE. Na początku chciałem komponenty Eastona (e50), ale konkurencyjna cena i niższa waga spowodowała, że wybrałem RaceFace.
Na kolejne zakupy przyjdzie poczekać z miesiąc :) Może przyjdzie czas na zakup kół ?

2008-06-01

HF 8h Świeradów Zdrój

Impreza I klasa.
1. Słowem wstępu
Do Świeradowa dotarliśmy przed 21.00 w piątek 30.05.2008. Czekał już na nas pokój i ciepły posiłek. Potem kilka piwek i spać.
Następnego dnia pobudka o 7:30, śniadanie i przemieszczenie się na miejsce startu do biura zawodów. Rejestracja, rzut okiem na otrzymane gifty i jesteśmy gotowi.
W międzyczasie podjeżdża zawodnik zespołu duo man Medicare Świerzaki, który pojechał zapoznać się z trasą przed zawodami :) Mówi, że jechał lightowo i zajęło mu to jakieś 50 minut.
Myślimy, spoko - więc 8 kółek w naszym zasięgu (startuję z kumplem z pracy - Maćkiem też w kategorii DUO MAN).

2.Start i trasa
10 sekund przed godziną 10 Dareckky rozpoczyna odliczanie. Godzina 10 start - jadę pierwszą zmianę. Taktyka: spokojnie zapoznać się z trasą, umiarkowanie gospodarować siłami, pozbyć się małego kaca po wczorajszej odprawie taktycznej ;)
Hmm... Już na pierwszym podjeździe odnoszę wrażenie, że wszyscy mi uciekli, ale jadę. Najpierw krótko kostką brukową pod górę, potem wąską ścieżką leśną. Po kolejnym nawrocie zrobiło się stromo więc z buta ze 100 metrów. Droga się prostuje a nawet lekko opada, jadę slalomem między drzewami po podłożu w postaci ściółki leśnej. Wkrótce sielanka się kończy. Znowu podjazd, włączam młynek. Prędkość spada do 5km/h. Nie ma sensu się męczyć - idę (też 5km/h). Na ogonie siedzi mi jakiś Maruder :) Tak dochodzimy do szerokiej drogi z ubitych kamieni, oczywiście pod górę. Jadę wolno 100 może 200 metrów i w końcu trasa odbija w prawo na leśną ścieżkę. Tak single trackiem pokonuję następne tysiąc parę metrów, na szczęście w dół. Potem trochę po płaskiej drodze leśnej, znowu single trak, a dalej droga leśna (z górki lub po płaskim). Cieszę się bo jadę, a nie idę. Sielanka chwilowo kończy się po zjeździe do dwóch mostków. Potem krótka ścianka do góry (pieszo). Następnie po trawiastej drodze i ... szeroki monotonny (może 2,5km) podjazd szeroką drogą o podłożu ziemno gliniastym. I tak jadę wolno, jak się zmęczę idę z tą samą prędkością, znowu jadę i tak w kółko dojeżdżam do szerokiej kamienistej drogi (chyba tej samej na której już byłem jakieś 30 minut wcześniej tylko trochę wyżej). Od tej pory jest już łatwo kondycyjnie. Najpierw płasko przez las, a potem zjazd do mety. O jego trudności świadczą pojawiające się co jakiś czas znaki z wykrzyknikami i czaszkami. Po godzinie i 4 minutach osiągam metę 1 okrążenia drużyny.

No 1205 - statystyka GPS z jednego z okrążeń


Jak widać łatwo nie będzie, dla jednych 50 minut tempem lightowym to tempo nie osiągalne dla drugich, ale walczymy - właśnie ruszył Maciek na drugie kółko drużyny.
I tak dzień mija w godzinach popołudniowych pewnych zmian dokonuje burza. Robi się ślisko i mokro. Po 7 godzinach i 13 minutach kończymy nasz występ z zamkniętymi sześcioma okrążeniami.

3. Wynik
Jakimś dziwnym trafem zdobywamy 3 miejsce w kategorii DUO MAN, a co za tym idzie musimy tu zostać jeszcze parę godzin i zaczekać na dekorację :)

4.Podsumowanie
Zasadniczo impreza organizowana przez HF to coś wyjątkowego. Super trudne trasy, bardzo dobra organizacja, kameralna atmosfera (startuje około 30 osób). Ogólnie jest wesoło w trakcie zawodów jak i po nich przy ognisku organizowanym dla zawodników i organizatorów przez organizatorów. Ciekawe czy taka formuła utrzyma się również gdy te imprezy będą odwiedzane przez większa ilość startujących.

Ogólnie I klasa. Szkoda, że druga edycja jest aż w Sopocie.