1. WstępOdbyło się. Jak pisałem wcześniej wystartowałem z Mirkiem jako team Kajtameta.
Był to pierwszy start Mirka w takiej formule zawodów i mój drugi. Jadąc do Brennej snuliśmy plany i ustaliliśmy, że zrobimy 8 kółek. Bardzo odpowiadał mi taki plan, aczkolwiek miałem w pamięci występ w Świeradowie gdzie udało przejechać się jedynie 6.
2. Trasa/Wynik... nic nie wskazywało, że będzie łatwiejsza niż ta ze Świeradowa. Przewyższenie niemal identyczne, dystans również. Do tego upał. Było ciężko.
Godzina 10. Start. Na pierwszą pętlę ruszył Mirek. Po 50 minutach wpada na metę. Trochę mnie to zaskoczyło. Myślałem, że mam jeszcze parę minut, a tu proszę.
Szybko się pozbierałem i w drogę.
Pierwsze 6 kilometrów ostro pod górę, z krótkim niespełna kilometrowym odcinkiem po płaskim bądź lekko w dół. Końcówka to morderczy zjazd z Horzelicy.
W sumie 8 kilometrów i 550m przewyższenia. Temperatura odczuwalna > 40st :)
Mój czas to 1h01min.
Po pierwszej zmianie plan zrealizowany. Dzięki dobrej formie Mirka możliwe, że 8 kółek padnie naszym łupem.
Trzecie kółko Mirek przejeżdża w 54 minuty, a ja czwarte w 59. Jest dobrze.
.. i przychodzi trzecia zmiana. Południe. Mirek robi czas 1h01. Śmieję się z niego, że zaczyna jeździć jak ja, a sam pokazuję klasę 1h10min hehe.
Tak czy inaczej założony plan choć jest w granicach czasu staje się zagrożony.
Mirek 7 kółko robi w 54minuty i spiker komunikuje, że mamy jeszcze godzinę i jedenaście minut na przejechanie okrążenia.
Nie myślimy wiele. Ruszam. W głowie cały czas, że musi się udać. W nogach: nie uda się :)
Ostatecznie zamykam pętlę w 1h i 4 minuty.
Udało się 8 kółek w 7min.53min.37sek. Zajmujemy 8 miejsce w kategorii DUO TEAM. Zwycięzcy zrobili ich 10. Do 5 miejsca tracimy 22 minuty.
No 1141 - statystyka GPS z jednego z okrążeń
3. Koniec
Zawody 8 godzinne w naszym kraju można traktować jako pewną nowość w porównaniu np. z maratonami czy nawet zawodami XC. Są tego oczywiście dobre jak i złe strony.
Dla startujących dobre jest to, że to bardzo kameralna impreza. Nie ma tłoku i z każdym można zamienić słowo. Po paru edycjach zna się 80% startujących.
Z wiadomych względów taka sytuacja ma też złą stronę głównie dla organizatorów. Wiadomo o sponsorów łatwo nie jest, a z wpisowego na wszystko nie wystarczy.
Tak czy inaczej zawsze wszystko dopięte jest na ostatni guzik.
Zawody w Brennej były rekordowe jeśli idzie o frekwencję - wystartowało 60 osób.
Dla mnie te zawody są super. Formuła 8h też. Są to zawody podczas których na trasie mówię sobie nigdy więcej. Stan ten mija na drugi dzień rano. Wtedy myślę szkoda, że następna edycja dopiero za 3 miesiące, albo ciekawe ile ich będzie w przyszłym roku i na ilu będę mógł wystartować.
Polecam wszystkim, którzy lubią się "mordować" na rowerze :) A, i polecam start w zespołach. Indywidualnie tylko dla megacyborgów hehe (przypomniał mi się Marcin, który w Świeradowie jechał solo i pokonał wszystkich DUO, MIXy, TEAMy).
Realacja i fotki na beskidy24 Mirek załapał się nawet na głównym zdjęciu relacji.
PS.
Teraz zasłużony urlop - i najprawdopodobniej 2-3 tygodni bez roweru. A potem Polanica i zakończenie sezonu.
