Piechowice - miejsce w którym po raz pierwszy odbył się BikeMaraton w którym wystartowało prawie 500 osób.
Ponownie musiałem wcześniej wstać. Na nogach byłem już o 4:30. O 5:30 wyjazd. Po drodze zabrałem Maćka i do Piechowic.
Na miejscu byliśmy o 9:00. Mieliśmy spory zapas czasu, ale jak zwykle startowaliśmy spoza sektora :)
Do Piechowic zawitała też nasza medalistka olimpijska - Maja. Niestety nie widziałem jej na trasie hehe. Wszystko przez sektor 0. Tak by mnie mijała i może powalczyłbym z pięć sekund :)
TRASA/W TRASIE

Jadąc i patrząc na mapkę przed zawodami miałem wrażenie, że będzie to drugi Świeradów. Czyli jeden kilkunastokilometrowy podjazd, w dodatku asfaltowo-szutrowy, a potem płasko i zjazd.
Pierwsza połówka potwierdzała moje obawy. Piszę obawy, bo jakoś mi taki teren nie odpowiada. Wolę stromiej, ale krócej :). Dodatkowo chyba nie mam talentu do jazdy po płaskim, a już na pewno po płaskim w końcówce dystansu. Zazwyczaj wyprzedza mnie wtedy dużo osób (np. Kraków).
Musze nad tym elementem popracować. Może w przyszłym roku to się zmieni.
Tak czy inaczej druga połówka to było to, co lubię najbardziej i mój "wszędołaz" (wystartowałem moim AllMountainem) również. Były single traki w górę i w dół i naprawdę ostre kawałki zjazdów, takich z kamieniami zwanymi głazami:) (przypomniało mi się jedno stwierdzenie uczestnika "8H HorizonFive", który rzekł "amortyzator sapał" jak określał jaki jest ostatni zjazd).
Ogólnie było cool.
Tym razem widząc tabliczkę 10km postanowiłem walczyć. Zauważyłem, że w końcówkach etapów tracę dużo pozycji. Walczyłem - choć niekiedy myślałem, że się uda spalą - szczególnie na dodanym w ostatnim momencie przez organizatora odcinku wzdłuż torów, a potem z powrotem druga stroną tych torów, gdzie było trochę pod górkę, trochę z górki i znów pod i znów z. Tak czy inaczej wyprzedziła mnie na tym odcinku tylko jedna osoba.
No 929 - szczegółowa statystyka GPS z mojego przejazdu
WYNIKNo cóż - oczywiście mogło być lepiej.
GPS pokazał mi 51,2km (licznik Maćka wskazał 54,1km). Pokonanie dystansu zajęło mi 2:50:41. Zwycięzca open miał 1:51:44, a w mojej kategorii 01:52:40.
Maja Włoszczowska przebyła trasę w godzinę i 58 minut pewnie zwyciężając w swojej kategorii.
Wynik punktowy mojego występu to 330. Prędkość średnia ponad 18km/h. No i 89 miejsce w M3. Zakładałem na początku sezonu, żeby uzyskiwać w każdym starcie powyżej 300 pkt. Jak dotąd udało mi się 4 razy, a nie udało mi się 2 - w Ustroniu i w Zawoi. Ale jest wytłumaczenie - startował Marek Galiński, więc się nie liczy :)
W klasyfikacji generalnej awansowałem na 53 miejsce.
INNE
Mój licznik padł po 3 km i nie pokazał niczego ważnego - w zasadzie to zawiódł system bezprzewodowy RDS. Leżał przez lata w szafie. Pamiętam, że były z nim problemy i używałem go może z miesiąc. Ale teraz odkopałem go i założyłem do nowego roweru, żeby używać jednego licznika i działał OK przez dwa tygodnie. A na maratonie 3 km i stop. Włączał się kiedy chciał i wyłączał równie szybko. Z całego dystansu naliczył w sumie 14km.
Nie wiem co było przyczyną. Może jakieś zakłócenia od innych systemów bezprzewodowych, a może ten RDS to już tak ma.
Pozostaje mi wymienić na kabel.
Chciałem sobie sprawić nową Sigmę. Model BC2006 z pulsometrem i altimetrem. Ale jak system bezprzewodowy w tych licznikach działa tak samo, to chyba sobie odpuszczę.
O i jeszcze taka myśl mnie dręczy, a w zasadzie pytanie. Ciekawe czy jakbym wystartował tak jak do tej pory na hardtailu to miałbym lepszy czas?
